fbpx

W małym pokoju blokowego mieszkania było dość ponuro. Rok 1990, może 91, nadal nie obfitował w kolory. Ciemna meblościanka „na wysoki połysk” i ciężkie, duszne tapety, których położenie było nadludzkim przedsięwzięciem dla całej rodziny, to znak rozpoznawczy większości tamtych mieszkań. Pewnego dnia, na parapecie dość sporego okna, pojawiły się dwie doniczki. Podobno – cytryna, i podobno – mandarynka. Prosto z targów Polagra, które od kilku lat organizowane były w Poznaniu. Czekaliśmy. Na owoce. W bloku…

Egzotyka jakich mało!

Krzaczki rosły, kwitły, a owoców jak nie było, tak nie było.. Z igłą w dłoni, zegarmistrzowską precyzją i wiedzą dziecka z podstawówki – zabawiłam się w owada.. Niebywałe doświadczenie, które później, na lekcji biologii, stało się piątkową opowieścią. A za jakiś czas, z kwiatków zaczęły zaokrąglać się pierwsze owoce. Bez soku i strasznie suche, jak się później okazało, ale owoce. Żółte i pomarańczowe! Egzotyczna radość w bloku z wielkiej płyty!

Cześć, jestem Ania. Nie zostałam biologiem. Za to, mimo długoletniej przygody z finansami – a raczej dzięki niej – dziś jestem graficzną połową Patternosophy. Projektuję wzory. Moim mottem – od dziecka – jest : „Jeśli możesz sobie coś wyobrazić – możesz to stworzyć”. Ciągła potrzeba rozwoju, swobodnej kreacji i autentyczności, doprowadziły do obecnego miejsca. Mam za sobą dziesiątki przeróżnych, artystycznych projektów, dzięki którym jestem teraz tutaj gdzie jestem. Czy to koniec drogi? Nie ma mowy!

Razem z Sandrą, z którą znamy się dobrych 20 lat, a która czuwa nad organizacją naszego przedsięwzięcia, robimy wszystko, by wzory naszych tapet wnosiły do domu słońce, cień spomiędzy gałązek drzewka cytrynowego, zapach piasku z plaży, błękit nieba, turkus czystej wody.

Bo za kolorem się tęskni. I my wiemy, co to znaczy.

Cześć, jestem Sandra. Moje drugie, trzecie i czwarte imiona to planowanie, organizacja i realizacja. Tak. Wiemy, co znaczy tęsknota za kolorem… Dorastając w małym domku na obrzeżach miasta, spędzałam z Mamą długie godziny przy rozmowach i wspólnych domowych przedsięwzięciach. Drzewka z mandarynkami w naszym domu nie było,  jednak na przekór ciemnym brązom, panującym w mieszkaniach przez długie lata, zmieniałyśmy i aranżowałyśmy każdy kąt w soczystych barwach tak, by po otwarciu okna można było jeszcze obdzielić ich blaskiem ze dwa domy sąsiadów w pobliżu.

Kiedyś nie było Internetów, Instagramów i Pinterestów. Odchodząc od tego, co tak bardzo znane i ponure, stawialiśmy na to, co było pod ręką, jednak przynajmniej nieco inne, a i choć trochę w duszy grało.

Dziś, marka Patternosophy, którą tworzymy w siostrzanym (inaczej brzmmi już nienaturalnie) duecie, współpracuje ze świadomymi kobietami, pasjonatkami aranżacji wnętrz, które dążą do zmian częściej niż – jak to było kiedyś – raz na dziesiątki lat.

Kapitał naszej marki to nasze wzory, które od kilku już lat zdobią produkty małych pracowni i dużych firm. Możesz je spotkać na pościelach dla małych i dużych, na wyprawkach, kocach, kocykach, zasłonach, ręcznikach i wielu innych.

Z radości, że możliwość zalania świata kolorem jest tak ogromna – tupiemy nogami!  

Obecnie rozwijamy nasz własny produkt – tapety. Tylko z naszymi wzorami. Nieco innymi niż dotychczasowe. Postawiłyśmy na kolor, na energię, na radość, na marzenia!

Bo Patternosophy  to ogromna chęć, by  Twoja kreatywność i osobowość, były znakiem rozpoznawczym Twojego domu. By zmiana nie kojarzyła się z ciężką pracą. By piękny efekt, który zwykle przyświeca domowym rewolucjom, został osiągnięty bez zbędnych ograniczeń.  

error: Content is protected !!